Moja żona, którą przy okazji serdecznie pozdrawiam, jest nieskończonym źródłem nowych pomysłów. Kilka dni temu pochwaliła się własnoręcznie zakupionym piwem, któremu z wielką ciekawością przyjrzałem się dokładniej. To wszystko zaowocowało pomysłem na nowy cykl o nazwie „Udawane piwa”. Chcę tutaj przyglądać się różnym wynalazkom i w kilku słowach je komentować. Nie będzie tutaj degustacji, skupiać się będę (w większości przypadków) na „technicznej” stronie komentowanych napojów. Na pierwszy strzał idzie Somersby Blackberry Beer Drink.

Jeżynowy napój piwny

Możemy przeczytać, że jest to Blackberry Beer Drink, czyli „jeżynowy napój piwny”. Nazwa sugeruje, że mamy tutaj do czynienia z jakimś „blendem” piwa oraz soku. Co więcej, napój ten ma aż 4,5 % alkoholu w objętości, czyli to nie taki słaby blend. Taka na przykład Warka Radler, także blend w stosunku 40/60 piwa z lemoniadą, to „tylko” 2 % alkoholu. Najlepsze piwo z sokiem jakie piłem, Trapeze z browaru Raduga, to także 4,6 % alkoholu. Pomyślałem, że Carlsberg wpadł na fajny pomysł, tylko coś z tym piwem od początku było nie tak… przezroczysta butelka i takie jakby za klarowne i za kolorowe… ale…

Sprawdźmy etykietę

Odwróciłem butelkę aby przeczytać skład z którego możemy się dowiedzieć, że to napój piwny, pasteryzowany, powstały ze zmieszania piwa (45 %) oraz napoju o smaku jeżynowym (55 %). W składzie mamy na pierwszym miejscu piwo, które zostało „podbite” syropem fruktozowo – glukozowym (ciekawe jaki miało ekstrakt bazowy). Dalej mamy syrop cukrowy (szukam jeżyn), następnie prezentuje nam się cukier owocowy (wtf?), aromaty naturalne, sok jabłkowy z koncentratu (dalej szukam jeżyn ale po co tutaj jabłka?), regulator kwasowości, barwniki (gdzie jeżyny!?), substancja konserwująca (shit, a miało być tylko pasteryzowane!?), substancja słodząca (jeszcze więcej cukru!?) i „kropka”.  Brak jeżyn w składzie. Pomyślałem, że musiałem coś pominąć, no to jeszcze raz, od początku i patrzę… są! Moje jeżyny występują pod postacią „aromaty naturalne”, a na dobrą sprawę to nie wiadomo czy na pewno…

Moim zdaniem

Zastanawiałem się, jak mocne musiało być to piwo, ile tego syropu fruktozowo – glukozowego musieli tam dosypać aby 45 % piwa dało ilość alkoholu na poziomie 4,5 %. Piwo jest w przezroczystej butelce, a więc raczej to piwo nie było w żaden sposób „szlachetne”, ot taki wysoko odfermentowany lager z chmielem izomeryzowanym (ekstrakt chmielowy) aby uniknąć skunksa. Syrop glukozowo – fruktozowy bankowo wniósł do piwa nuty alkoholowe lub bimbrowe.

Napój jeżynowy mieści się w definicji napoju:

„Przepisy Polski oraz Unii Europejskiej określają tym terminem wszystkie napoje bezalkoholowe produkowane na bazie soków (zawierające sok owocowy) zawierające dodatki niedozwolone przy produkcji soków oraz nektarów. Obecnie nie obowiązują żadne limity określające minimalną zawartość soku. Przyjmuje się, że są to produkty zawierające mniej soku niż nektary. Przeważnie zawartość ta mieści się w przedziale od 0,1% do 25%.” (wikipedia)

Tyle tylko, że nie jest to napój jeżynowy, a napój jabłkowy, bo taki sok znalazłem w składzie. Brak jest w składzie jawnie podanych jeżyn jako takich, są tylko wyszczególnione jakieś aromaty naturalne, które jeżynami wcale być nie muszą. Cukier (pod różnymi postaciami) występuje aż 4-krotnie: syrop fruktozowo – glukozow, syrop cukrowy, cukier owocowy, substancja słodząca (suklaroza)! Taki skład niestety nie wnosi nic dobrego dla naszego zdrowia, wygląda po prostu na sztuczny.

Postanowiłem piwa nie degustować, żonie dosyć dosadnie także odradziłem spotkanie z tym szlachetnym napojem jabłkowym, przepraszam jeżynowym. Odpowiedzcie sobie na pytanie, czy chcecie ten napój (i jemu podobne) spróbować? Może lepiej przerzucić się na ciekawsze propozycje, np. piwa z sokiem produkowane przez nasze browary kraftowe?

 

Podziel się...Share on Facebook12Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someonePrint this page