Browar Spółdzielczy w Pucku działa w ramach Spółdzielni Socjalnej DALBA i jest to pierwszy w Polsce, a szósty na świecie browar non-profit, który zatrudnia osoby niepełnosprawne. Już samo to powinno skłonić nas wszystkich aby wspierać tą inicjatywę i po prostu pić dobre piwo stworzone przez tych wspaniałych ludzi. Jednak jest jeszcze coś, co czyni ten browar wyjątkowym – seria piw wymrażanych. Jakiś czas temu pojawiły się dwa pierwsze piwa Lodołamacz (DIPA) oraz Królowa Lodu (RIS). Teraz do tej grupy dołączyło trzecie piwo o nazwie Lodziarz (Wheatwine), które miałem okazję kilka dni temu kupić (za sprawą mojego przyjaciela) podczas Gdańskiej konferencji InfoShare na której Browar Spółdzielczy miał swoje stoisko. Zapraszam do sprawdzenia co oferuje Lodziarz z Browaru Spółdzielczego.

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie…

Czym jest piwo wymrażane? Całość polega na różnicach w temperaturach zamarzania alkoholu i wody. Zamrażając piwo woda zamarznie szybciej niż alkohol i na tej podstawie można doprowadzić do sytuacji w której część wody zostanie oddzielona, co będzie skutkowało zmniejszeniem objętości piwa ale równocześnie zwiększeniem zawartości alkoholu, co w końcowym efekcie spowoduje także, że piwo stanie się gęstsze, słodsze oraz bardziej treściwe. Najbardziej znanym wymrażanym piwem jest tak zwany Eisbock, czyli „mrożony koźlak”, który historycznie został stworzony w Niemczech w regionie Kulmbach po przez „wymróżenie” mocnego, ciemnego lagera.

Więcej dodatkowych pytań i odpowiedzi

Udało mi się skontaktować bezpośrednio z browarem (z Panią Agnieszką Dejną), dzięki czemu miałem możliwość zadania kilku pytań o Lodziarza jak i plany na przyszłość. Według tego co udało mi się dowiedzieć, pomysł na styl Wheatwine powstał z racji wcześniejszej kooperacji z Doctor Brew (kiedy to powstało piwo Kotwiczne) oraz za sprawą tego, że miał to być styl, który nie jest tak znany i popularny jak np. Barleywine. Serią piw wymrażanych browar sprawdza również podatność różnych stylów piwa na proces wymrażania i tutaj w kwestii ciekawostki ustaliłem, że piwa ciemne wymrażają się mniej (jest mniej strat) niż piwa jaśniejsze.

Piwem bazowym było zatem piwo z tą samą recepturą, co wcześniejsze piwo Kotwiczne. Dodatkową ciekawostką jest to, że samo piwo Kotwiczne odfermentowało do około 12% alkoholu. „Baza” dla Lodziarza odfermentowała słabiej, do około 10% alkoholu, co jak zanotowałem, było spowodowane zatarciem piwa bazowego bardziej na słodko. W 30 dniowym procesie wymrażania powstało 260 butelek piwa, przy czym została zanotowana 40% strata w stosunku do objętości piwa bazowego. O ile dobrze pamiętam, Królowa Lodu zanotowała podobną stratę, natomiast Lodołamacz oscylował w okolicach 55% strat. Co interesujące, browar cały czas poszukuje najbardziej efektywnego sposobu wymrażania. W tej chwili jest to mroźnia, która nie jest procesem najbardziej optymalnym jeżeli wyobrazimy sobie 30 dniowe utrzymywanie temperatury oraz procesy transferu piwa.

Postanowiłem zapytać także o nazwę, dowiedziałem się, że odpowiada za nią Paweł Jacheć i jest ona związana z Jego poczuciem humoru :).

Na sam koniec zadałem pytanie o plany na przyszłość. Uzyskałem informację, że wkrótce (w okolicy połowy czerwca) ma się pojawić czwarte piwo wymrażane i ma to być dama z talii kart, czekam z niecierpliwością.

Styl: Wheatwine
Nazwa: Lodziarz
Browar: Browar Spółdzielczy
Alkohol: 12,7% obj.
Ekstrakt: 30° plato
Słody: Pale Ale, pszeniczny, karmelowy 30
Chmiele: Polaris
Drożdże: US-05
Opowieść: 
Ice Wheat Wine to nasze ciężkie i rozgrzewające piwo. Zredukowaną objętość zawdzięcza 30-dniowemu procesowi wymrażania.

No dobra… ale czym jest ten Wheatwine?

W dosłownym tłumaczeniu jest to „wino pszeniczne” i swoim stylem nawiązuje do Barleywine, czyli „wina jęczmiennego”. Według BJCP, Wheatwine powinno mieć bogatą strukturę, sporą zawartość alkoholu, „chlebowy” charakter oraz gładkie ciało. Dodatkowo w aromacie mogą pojawić się inne akcenty jak miód lub karmel. Aromat chmielu powinien być łagodny, mogą wystąpić delikatne, czyste aromaty alkoholowe. Styl ten odróżnia się tym od Barleywine, że w zasypie powinien dominować słód pszeniczny (ok. 50% lub więcej).

Opakowanie szyte na miarę!

Tak jak w poprzednich dwóch piwach tak i w tym przypadku etykieta wygląda i sprawia wrażenie jakby została wykonana z tkaniny i wyszyta srebrną nicią. Czy tak jest faktycznie to nie potrafię ocenić, pewne jest natomiast, że jest to „opakowanie” unikalne i sprawiające piorunujące wrażenie. Trochę gorzej jest z wyborem butelki, która wydaje się za niska w stosunku do wielkości etykiety. Mimo tej drobnej wady, to połączenie ciekawie się komponuje z wizerunkiem klauna, który widnieje nad napisem „Lodziarz”.

Degustacja

Zaraz po otwarciu butelki poczułem aromat „chlebowy”, jakby lekko palony, co mnie wtedy lekko zdziwiło, ponieważ oczekiwałem bardziej typowego słodowego charakteru. Po przelaniu piwa do szkła, aromat okazał się trochę bardziej bogaty. Zaraz za „chlebowością” wyczułem karmel ale taki karmel jakby lekko przypalony lub przypiekany. Na to wszystko nachodził dosyć łatwo wyczuwalny aromat alkoholowy. Dalej w tle zamajaczył mi przez chwilę jakby lekki zapach owoców ale niestety szybko zniknął i już się nie pojawił.

Piwo nie było zbyt pijalne (co oczywiście nie jest wadą), postanowiłem je powoli degustować oglądając przy tym ulubiony serial. Niestety wraz z ogrzewaniem się piwa coraz bardziej intensywny stawał się aromat alkoholowy. W moim odczuciu był on zbyt nachalny, co psuło ogólny odbiór degustowanego trunku.

Niestety w smaku za dużo się nie działo, gdzieś na pierwszy plan wychodziła słodycz wraz z nutami alkoholowymi, wyczuwalny był także karmel, czy słodowo-chlebowy charakter. Na goryczkę praktycznie nie zwróciłem uwagi, wydawała mi się ona alkoholowa, niestety moje możliwości percepcji nie pozwoliły mi znaleźć tutaj nut ziołowych czy jakiś innych pochodzących od chmielu. Piwo okazało się gładkie, gęste, o bardzo niskim nasyceniu z bardzo niewielką pianą.

Barwa: ciemne, brunatne, lekko przejrzyste
Piana: mała, szybko opadająca
Aromat: „chlebowy”, palony karmel, opiekana „słodowość”, być może lekko przypiekana skórka od chleba
Smak: słodki, karmelowy, alkoholowy
Goryczka: średnia, raczej alkoholowa
Odczucie w ustach: gęste, wysycenie niskie, „likierowate”, gładkie, wyraźnie oblepiające usta

Podsumowanie

Browar Spółdzielczy stworzył piwo w stylu, który na pewno nie jest popularny w Polsce. Niestety mnie to piwo nie powaliło na kolana, aromat dla mnie był za mało złożony. W piwie dominowały nuty chlebowe, przypiekane, karmelowe. Lodziarz wydał mi się trochę nieułożony, na szczęście mam jeszcze jedną butelkę, którą planuję otworzyć po około rocznym okresie leżakowania.

Ocena: 3 – dobre, polecam

Bardzo długo zastanawiałem się jaką ocenę powinienem tutaj przydzielić. W zasadzie, z racji procesu produkcji, piwo aspiruje do miana sztosa. Niestety z racji dość mało złożonego aromatu, piwo nie wyróżnia się niczym szczególnym. Uważam, że osobie nieposiadającej zdolności sensorycznych trudno będzie to piwo docenić. Wierzę w to, że po okresie leżakowania, piwo nabierze dodatkowego charakteru, alkohol stanie się bardziej subtelny i będzie można powiedzieć, że jest to piwo wybitne.

Na koniec pozostawiłem jeszcze kilka zdjęć…

 

 

Podziel się...Share on Facebook9Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someonePrint this page