Piwa Brudny Harry z Browaru Brodacz miałem okazję spróbować na początku maja, zaraz po premierze w gdyńskim multitapie Morze Piwa. Powstała na ten temat recenzja w której opisałem moje wrażenia oraz to, że nie czułem kawy. Obiecałem sobie, że jak tylko będę miał okazję, to spróbuję wersji butelkowej aby jeszcze raz zmierzyć się z tym piwem.

Co zawiera etykieta?

Styl: Coffee Blonde Ale
Nazwa: Brudny Harry
Browar: Browar Brodacz (wyprodukowano w Stary Browar Kościerzyna)
Alkohol: 4,9% obj.
Ekstrakt: 11° plato
Słody: Pilzneński, Pszeniczny, Pale Ale, Caramel
Chmiele: Mosaic
Inne dodatki: kawa Kenia Gichathaini
Drożdże: US-05
IBU: 25
Opowieść:
B.A.N.G!
Z buta wjeżdża! Rozwala każde drzwi swoim .44 MAGNUM. To BRUDNY HARRY! Pogromca wszystkich rzezimieszków.

Poprzednio piwo przywitało mnie aromatem owocowym, kawy było niewiele, była bardzo subtelna lub niewyczuwalna. Tym razem oczekiwałem bardziej intensywnego aromatu czarnego złota afrykańskich władców. Zanim przekonałem się jak smakuje wersja butelkowa, należało piwo „odpakować”…

Rozwiązując kokardę…

Opakowanie Brudnego Harrego odróżniało się od pozostałych piw Browaru Brodacz, które zwykle posiadają białe etykiety z czarnymi napisami. W tym wypadku postanowiono stworzyć niebiesko-żółtą naklejkę przedstawiającą rewolwer oraz kartonowy kubek kawy, a całość zapakować do butelki 0,33 l. Etykieta jest przyjemna ale muszę powiedzieć, że ja chyba zdecydowałbym się na tradycyjną filiżankę, a nie kubek kartonowy. Tym bardziej, że była to kooperacja z Black and White Coffee, gdzie kawę podaje się raczej w porcelanie. Nie mniej jednak opakowanie sprawiło pozytywne wrażenie, być może nie powaliło na kolana ale mogło się podobać.

Z buta wjeżdża i rozwala każde drzwi!

Po wyjęciu z lodówki, zrobiłem serię zdjęć i myślę, że piwo ogrzało się do około 10° C. Po odkapslowaniu, wziąłem głęboki oddech jak przed odczytaniem wyniku egzaminu i sprawdziłem co wydobywa się z butelki. Pierwszy aromat to owoce i depresja… chciałem kawę. Druga próba i zostałem powalony nagłym „partyzantem” na podłogę. Kawa przyszła z taką siłą, że długo nie mogłem się podnieść.

W celu degustacji wybrałem szkło TEKU, takie samo w jakim piłem to piwo w Morzu Piwa. Po przelaniu do szkła utworzyła się niewielka piana, drobno-pęcherzykowa i średnio trwała. Aromat to było ponowne kawowe wejście z buta. Piękny intensywny aromat szlachetnej kawy, którym się zachwyciłem. Dalej, gdzieś w tle, zaczęły majaczyć owoce ale nie były to ani cytrusy ani owoce tropikalne. Moje skojarzenia powędrowały w kierunku porzeczki ale szybko zostały przykryte kolejną rzucającą o podłogę dawką kawy.

W smaku niestety już nie było tak dobrze, była lekka słodycz, być może też trochę żywiczności od chmielu i oczywiście wytrawna dawka kawy. Wysycenie wydawało mi się trochę za wysokie, goryczka była średnia i miałem wrażenie, że pochodziła także od kawy.

Barwa: bursztynowe, mętne, bursztyn z brązem
Piana: mała, drobno-pęcherzykowa, szybko opadająca
Aromat: kawa!, owoce (brzoskwinia, może pomarańcza), w tle ciemniejsze owoce
Smak: owocowy, lekko słodki, wytrawny kawowy finisz
Goryczka: mała do średniej, nie zalegająca, „kawowa”
Odczucie w ustach: wysycenie średnie (lekko za wysokie), średnio pełne

Moim zdaniem

Naprawdę nie wiem czemu pierwsza degustacja tego piwa nie ujawniła kawy. Mam na to dwie teorie. Być może dostałem piwo, które już trochę w kegu przeleżało (kilka dni) i uległo jakimś zmianom czy procesom, które spowodowały, że aromat kawy „odleciał”. Niestety nie wiem jak piwo się starzeje w kegach i jak traci swój aromat. Wyczytałem na jednym z forów, że po podłączeniu kega najlepiej go opróżnić jak najszybciej – tego samego dnia. Pamiętam, że po zamówieniu piwa, pierwsze nalanie było bardzo spienione i szkło zostało odstawione i nalano piwo ponownie. Może była to końcówka kega? Drugim powodem mogła być temperatura degustacji, może dostałem piwo za zimne i po prostu kawa nie wychodziła na pierwszy plan. Trudno było mi odpowiedzieć na to pytanie.

Nie mniej jednak piwo z butelki, tak jak wskazuje opowieść, po prostu wjeżdża z buta i rzuca na podłogę. Moja żona stwierdziła, że chyba piliśmy dwa różne piwa. Tutaj po prostu nie da się nie zauważyć kawy, która wręcz przesłaniała inne akcenty tego piwa.

Ocena: 4 – zdecydowanie polecam

Oceniam to piwo bardzo wysoko, z tego względu, że zapamiętam je na długo. Być może trochę na wyrost. Czy do niego wrócę? Pewnie nie ale jeżeli ktoś kiedyś zapyta mnie o aromat kawy w piwie, to Brudny Harry będzie pierwszym skojarzeniem. Jeżeli cenicie kawę, spróbujcie tego piwa i dajcie znać, czy przypadło Wam do gustu.

 

Podziel się...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someonePrint this page